Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lęk przed pracą, lęk w pracy
#11
Ja też nie mam problemu.
Odpowiedz
#12
W pracy zawsze towarzyszą mi lęki, większe jak i mniejsze choć przed pracą są gigantyczne wydaje mnie się że wiem jak sobie z nimi radzić, choć nie zawsze się to sprawdza.. JoyofSatan muszę przyznać że do pewnego momentu wypowiadałem te same słowa co ty Joy..
Odpowiedz
#13
Jak najczesciej powtarzam sobie regółke "pierdolic to wszystko" i jakos udaje sie przetrwac...
"Every day above ground is a good day"
[Obrazek: giphy.gif] [Obrazek: 7HJSGks.jpg]
Odpowiedz
#14
Ja powiem, że nie odczuwam lęku przed pracą, ale nigdy nie wiadomo, gdzie się trafi do miejsca pracy.
Ja pracowałem w różnych miejscach, u różnych ludzi i miałem pewne obawy, czy: ja tam będę dobrze pracował i czy będę się dogadywał z innymi pracownikami i pracodawcą.
Bo to jest właśnie tak, że jak się trafia do takiego, czy innego miejsca pracy, to nie wie się z kim się będzie tam pracowało.
A najważniejsze, przynajmniej moim zdaniem jest: dogadywanie się w miejscu pracy, z pracownikami i samym pracodawcą.
Akurat wiem coś o tym, bo ja trafiałem w miejscach pracy do różnych pracowników.
Teraz mam dobrze, bo ( choć to jest praca tylko "okresami", nie codziennie i nie zawsze codziennie ), to jestem u takiego znajomego, który organizuje różne roboty i z nim się dobrze pracuje, bo jest: luźna atmosfera i nikt nad nikim nie stoi i nikt nikogo nie pogania.
Jak pracowałem w innej firmie, w lesie, to inny znajomy też nie poganiał pracowników, tylko każdy, swobodnie sobie pracował, bez pośpiechu.
W tej firmie pracowałem ponad 5 lat, ale też z pewnymi przerwami i tylko, dorywczo.
Tam można było sobie pożartować z innymi pracownikami, bo wtedy i atmosfera była lepsza, a o to właśnie w miejscach pracy chodzi. Trzeba sobie ułatwiać prace i atmosferę w miejscach pracy, a nie utrudniać.
Ale nie wszędzie tak było, gdzie pracowałem, i to tylko, krótko. Pracowałem też u osoby w rodzinie, który tam mi dawał różne prace, na swojej działce, w lesie też pracowałem, wykonując inne prace, niż w firmie leśnej.
Ta osoba jest leśniczym i pracowałem w jego leśnictwie. Ale ja nie byłem prawie nigdy zadowolony z atmosfery, bo ten człowiek potrafił się uczepić różnych bzdur: a to, że za wolno pracowałem ( co akurat prawdą nie było, ale on nawet tego nie wiedział, bo nie widział, a ocenił ). A to, że niedokładnie pracowałem ( co też nie było prawdą ).
Czepiał się takich, różnych pierdółek i to trwało sporo lat, jak u niego pracowałem. I źle się z tym czułem psychicznie, bo to mnie wkurzało zwyczajnie.
Gość albo nie miał dla mnie wyrozumiałości, albo się specjalnie czepiał, bo nigdy ja z nim nie miałem zbyt dobrych relacji.
Na samym początku, jak wyjechałem z dużego miasta i przyjechałem w te strony, to zamieszkałem u tej osoby, w domu z ogrodem.
I na początku u tej osoby już wykonywałem różne prace, głównie przy drewnie. Nie miałem tam zbyt dobrej atmosfery, z tym człowiekiem.
Dlatego dałem sobie spokój z praca u niego, a i tak już, od wielu lat tam nie mieszkałem, tylko mieszkałem już sam, w innym mieście, małym.

Bez dobrej, fajnej atmosfery w miejscu pracy, jak nie da się dogadywać z pracodawcą i innymi pracownikami, to taka praca jest bez sensu.
To się wtedy człowiek zmusza tylko po to, żeby zarabiać jakieś pieniądze.
I to jest smutna sprawa.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz
#15
Piszę znów w tym samym wątku, teraz jesienią i zimą mam największe lęki chociaż już prawie nauczyłem się z nimi żyć to muszę powiedzieć że nie jest lekko mam je cały czas gdziekolwiek jestem, i niemam odwagi iść do specjalisty coraz bardziej czuję się źle z tym wszystkim, po za tym ciężej mi się żyje, nie bardzo wiem jak to wszystko rozwiązać jestem w ...
Odpowiedz
#16
Ja też miałem ostatnio zjazd formy więc psychiatra + psychoterapeuta + leki i od nowa Polska ludowa. Może tym razem się uda bo z terapią mam pierwszy raz do czynienia.
Odpowiedz
#17
Najważniejsze, by w miejscu pracy, takim czy innym umieć się dogadywać.
No i trzeba się dobrze czuć psychicznie w miejscu pracy.
Ja jak pracowałem w jednym miejscu pracy w moim mieście, w zakładzie pracy, to tam nie czułem się zbyt dobrze psychicznie.
I tak tylko byłem tam przyjęty na okres próbny, chociaż spodziewałem się, że mi przedłużą umowę o prace przynajmniej na rok, czy dwa lata.
Jednak okazało się, że nie spodobałem się pracodawcy. Ja się cieszyłem, że po trzech miesiącach już odszedłem z tego miejsca pracy, bo nie leżała mi tam praca psychicznie.

Dlatego ja jestem zdania, że jeżeli komuś gdzieś w miejscu praca nie odpowiada, ktoś się tam źle czuje psychicznie, to lepiej zrezygnować z takiej pracy.
Wiadomo, że to też się wiąże z brakiem dochodów, a potrzebne są pieniądze, ale ja np. sto razy bardziej wolę pracować, dorywczo, okresowo, ale u tych znajomych, ludzi, których znam, gdzie czuje się swobodnie i lepiej psychicznie.
Nie mam dużych zarobków, bo przy pracy tylko dorywczej, okresowo to różnie wygląda z kasą, ale ja sobie radzę, gdyż potrafię też coś zaoszczędzić, odłożyć, z każdego grosza.
Uważam, że wcale nie trzeba mieć dobrych zarobków, żeby można było coś zaoszczędzić. Jak są chęci, to można.
Nie są to duże jakieś kwoty, bo żeby "zaoszczędzić" sporo to też musi być z czego, ale liczy się każdy grosz. Nawet najmniejszy.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości