Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy samotność Ci przeszkadza? Jak się czujesz z samotnością?
#1
Sad 
Tak jak w temacie. Czy Wasza samotność Wam przeszkadza czy raczej cenicie sobie swoją prywatność? Mnie osobiście to trochę przeszkadza, chciałabym z kimś pogadać, odpisać komuś na maila, SMS-a... Ale nie wiem dlaczego odrzucam od siebie ludzi. Oni sami odsuwają się ode mnie, albo odzywają się tylko jak czegoś chcą. Wyjście na imprezę graniczy z cudem, właściwie stronię od imprez. 
A czuję się sfrustrowana swoją samotnością.
Odpowiedz
#2
Czasem jest rzeczywiście ciężko. Mieszkam sam, do rodziny mam ponad 300 km drogi.
Siłą rzeczy, trzeba sobie jakoś radzić, zająć wolny czas np. poprzez hobby...
Odpowiedz
#3
Mi przeszkadza i jednocześnie brak mi motywacji żeby to zacząć zmieniać. Ja jestem pewien, że sam odpycham od siebie ludzi bo znajomych mam i nawet jak przestałem imprezować to dalej do mnie wydzwaniali żeby się umówić na jakieś pogaduchy ale z mojego braku zaangażowania trochę to wszystko ucichło
Odpowiedz
#4
Mnie trochę "gryzie" moja samotność, ale z drugiej strony ją lubię, i staram się jakoś sobie z nią radzić zawsze mam do kogo się odezwać, napisać lecz nie zawsze mam ochotę..
Odpowiedz
#5
Ja też już zaczynam trochę oswajać nieśmiałość ale nie zawsze mi wychodzi.
Odpowiedz
#6
Ja powoli zaczynam zdawać sobie sprawę, że po prostu lubię samotność. Ogólnie to nie przepadam za ludźmi i jak już się z kimś spotykam to są to znajomi, których znam od najmłodszych lat.
Odpowiedz
#7
U mnie jest tak, że ja już akceptuje samotność i, normalnie żyje. Od tego i tak się nie ucieknie i każdego tak naprawdę dotknie samotność, prędzej czy później.
Więc trzeba się nauczyć akceptować taką sytuacje. Przyjmować to, co jest. Ja mieszkam sam od ponad 10 lat i nikt mnie praktycznie nie odwiedza w mieszkaniu. To wynika z tego, że ja nie jestem blisko z dalszą rodziną, mimo że te osoby mieszkają tylko kilkanaście kilometrów ode mnie.
Ojciec i matka nigdy mnie tutaj nie odwiedzili, ale też nie chce, żeby mnie odwiedzali, z pewnych powodów. Wcale nie tęsknie za tym, żeby mnie oni odwiedzili, mając żal do ojca i matki.
Dlatego, dla mojego dobra i normalnego samopoczucia wolę trzymać się od nich z daleka, już do końca życia. Nikt z rodziny matki mnie również nigdy nie odwiedził i ja też tego nie oczekuje od tych ludzi, jak również ze strony ojca.

Moja sytuacja z rodziną dalszą nie jest za ciekawa, od wielu lat. Główną winę za taki stan ponosi mój ojciec i matka, bo to oni doprowadzili do takiej sytuacji, a ja w tym wszystkim tylko byłem "ofiarą", gdzie w niczym nie zawiniłem, ale jest jak jest i trzeba to akceptować.
Ja na siłę, z butami się do nikogo nie będę pchał, jeżeli ktoś mnie gdzieś nie zaprasza.

To takie powiedzenie, ale tak w życiu jest.

I to jest też, samotność, gdzie jest się traktowanym obojętnie, zarówno przez własnego ojca i matkę, jak i ze strony dalszej rodziny.
Ale takich sytuacji w rodzinach jest wiele. Czasem ludzie obcy, nie spokrewnieni potrafią być dla siebie bardziej bliscy, niż osoby w rodzinie, co jest smutną sprawą, ale czasem nie ma na to rady.
Ja się wywodzę z niedobrego domu, gdzie nie wybierałem sobie ojca i matki i nikt sobie nie wybiera. Trafiają się tacy, jacy się trafiają i z tym się trzeba pogodzić. Dalszej rodziny też sobie nie wybierałem, ani nikt inny.
Gdyby tak było, to każdy właściwie chciałby się rodzić w jak najlepszych domach, z jak najlepszymi rodzicami i dalszą rodziną.
Ale to jest nierealne.
Jak niektórzy się wychowywali i wychowują w domach patologicznych, to taki los dzieciom gotują rodzice, czy rodzic.
Nie mogę być dumny, ani przez chwilę z ojca i matki, bo oni na to nigdy nie zasługiwali i nie byli tego warci. A jak ludzie pochodzą z takich domów, gdzie działo się źle, to potem się to ciągnie przez pół życia, a nawet przez całe, dorosłe życie. Bo tak jest w moim przypadku. Z tym że ja sobie potrafię radzić, nie załamuję się i, żyję normalnie. Ale i tak to się w środku odczuwa i tego się z głowy nie da wyrzucić. Przeszłości też się nie zmieni.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości