Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
a gdyby nie internet
#1
to co byście robili i gdzie byście teraz byli?



*****


mam czasami poczucie, że powinnam się wylogować stąd - nie że z forum tego na przykład, czy w ogóle jakiegoś konkretnego, ale zewsząd, do życia. zastanawiam się czasami co ja robiłam wcześniej, będąc nastolatką albo dzieckiem, albo co robiłabym bez tego tutaj świata (wirtualnego) ... zdarza mi się od czasu do czasu, stosunkowo często nawet, wyłączać laptopa lub wi-fi w ogóle i próbować coś w rzeczywistości, choć raczej bez planu nie bardzo wiem co, ale chodzę, spaceruję, mój pies jest szczęśliwy zazwyczaj bo zaliczamy spacery kilkugodzinne, kilkukilometrowe...

...i sobie oglądam świat.
Odpowiedz
#2
takie czasy z tym internetem , nic nie poradzisz jest wszędzie . Niby fajnie bo wiele pomaga ale też uzależnia . Ja żałuje że długo na nim przesiaduje ale z drugiej strony może uda mi się kogoś wartościowego poznać .
https://www.youtube.com/watch?v=91PNPHZiN-I
mój blog :  https://futblog.blogi.pl/    Smile Wink
Odpowiedz
#3
ja jednak trochę tęsknię za czasami bezinternetowymi. mogłabym sobie wyobrazić siebie w świecie beznetowym - wiem, że niektórzy z tym problem mają, ja bym się odnalazła dość szybko, gdyby się kiedyś okazało, że całą sieć nagle z jakiegoś powodu, tak globalnie szlag trafił. moim zdaniem to by nawet dla wielu wyzwoleniem było.
Odpowiedz
#4
Moje życie się odmieniło przy korzystaniu z internetu, dzięki netowi znalazłem swego czasu info o rekrutacji na Politechnike, później dzieki netowi parokrotnie znalazłem pracę. Lekarza co mi leki przypisuje też z rodzicami kiedyś w sieci znaleźliśmy...Ten wynalazek wiele mi pomógł.
Fakt, że jest niebezpieczny, uzależnia...lecz wszystko z umiarem jest dla ludzi...
Odpowiedz
#5
też prawda.

na pewno tak jest, że tak w ogóle wszystko zależy od człowieka - od charakteru, od osobowości, jakichś tam poszczególnych, indywidualnych skłonności itd. to, co dobre będzie dla jednego niekoniecznie dobre będzie dla drugiego. komuś pomoże, innemu zaszkodzi, wiadomo. no i ten "umiar" właśnie. to jest problem chyba większości ludzi uzależnionych, nie tylko od internetu, ale tak w ogóle - bo wszyscy uzależnieni (od czegokolwiek) właśnie z zachowaniem umiaru problem mają. ja trochę mam, przyznaję. tzn. internet na pewno nie jest moim głównym "nałogiem" ale jednak jakimś tam jest. raczej niezdrowo korzystam z internetu, dość obsesyjnie wręcz (tak bym to nazwała), dość schematycznie. potrafię siedzieć w necie godzinami, dniami i nocami, bez przerwy prawie. dlatego też często, od czasu do czasu robię sobie tak jakby przymusową przerwę, gdzie całkowicie się od internetu odcinam - wyłączam laptopa, wyłączam wi-fi (tak jak pisałam) i się od netu całkowicie odcinam, z reguły na kilka dni (zawsze coś), inaczej bym bez przerwy w necie siedziała...
Odpowiedz
#6
Nie znałabym ludzi.
Odpowiedz
#7
W dzisiejszych czasach i W tym stadium zaawansowania nie zniósł bym tego zbyt długo chyba śmiało mogę powiedzieć że jestem uzależniony od Internetu ale świadomieBig Grin Big Grin
Odpowiedz
#8
...jak prawie każdy, nie ma się co przejmować.
mój blog :  https://futblog.blogi.pl/    Smile Wink
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości