Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy, będąc w trudnej sytuacji życiowej i żyjąc biednie, nie ma sie przyjaciół?
#1
No właśnie, jak to jest?
Czy, żeby mieć "bliskich przyjaciół" wokół siebie, zawsze trzeba mieć dobrą sytuacje materialną, mieszkaniową, mieć ciekawe życie, pochodzić z dobrego domu, pokazywać się z jak najlepszej strony?

Bo mam takie wrażenie i, pokazują to też dzisiejsze czasy, że wielu ludzi nie zainteresuje się kimś, kto nie ma ciekawego życia, kto ma problemy z pracą, z samym sobą, kto żyje biednie.
Sam nigdy nie miałem takich, PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ, choć znam bardzo wiele osób, ale nigdy jakoś nie była to na tyle bliska znajomość, żebym mógł powiedzieć, iż "są to moi przyjaciele".
Po prostu, ja odróżniam: zwykłą znajomość od "prawdziwej przyjaźni". To jest znaczna różnica. Zawsze byłem biedny, nie miałem nigdy wiele, los mi w życiu za bardzo nie sprzyjał, ale mam normalny i prawidłowy charakter, zawsze żyłem uczciwie, nikomu nic złego nie robiłem i nawet kieruje się pewnymi zasadami.
Jednak, wiele osób nie zwróci na to uwagi, bo jednak STATUS MATERIALNY, wyższy poziom życia staje się coraz bardziej ważniejszy w dzisiejszych czasach.

Jak Wy to postrzegacie?
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz
#2
Wielu ludzi to niestety egoiści, którzy szukają tylko wymiernych korzyści z relacji z drugą osobą, a ta druga osoba sama w sobie ich nie obchodzi Sad ale są też i osoby, które nie zwracają takiej uwagi na zasoby drugiej osoby, a raczej na nią samą Smile choć jest ich bardzo malutko.
Odpowiedz
#3
To prawda.
Mną się być może praktycznie nikt nie interesuje za bardzo, bo ja zawsze byłem biedny, do tego z różnymi problemami życiowymi, z którymi nie zawsze sobie radziłem, jacyś tam znajomi o tym wiedzieli, znali moją sytuację i to ich zniechęcało.
Podobnie było w rodzinie, gdzie praktycznie z nikim nie mam kontaktu, w rodzinie i nie utrzymuje relacji w rodzinie. Mógłbym o tym więcej opowiedzieć, bo moje życie nie było zbyt ciekawe i dobre, i to też się wiąże z "domem rodzinnym", gdzie, ojciec i matka nie zachowywali się dobrze i pewne sprawy sobie zaniedbywali.

Kiedy było mi bardzo ciężko, miałem problemy przez ojca i matkę, czułem się zagubiony, zrezygnowany i traciłem chęci do życia, to nie miałem żadnego wsparcia, od żadnych przyjaciół, a tym bardziej od ojca i matki, którzy się tym nie przejmowali.
Ja byłem z tym wszystkim kompletnie sam i samotny...
To i tak ja sam siebie podziwiałem, że, będąc z takimi problemami psychicznymi i psychologicznymi, nie załamywałem się, tylko sobie radziłem.
Bo niektórzy albo wiele osób, mając takie przeżycia i problemy, wyniesione z domu, będąc z tym samemu, dawno już by się załamali psychicznie i może też samobójstwo popełnili, bo takie tragedie też są.

Ja na szczęście z tym sobie radziłem, ale było podwójnie trudno, bo nie miałem wsparcia od nikogo i byłem sam z tym wszystkim.
Jeżeli w takich momentach i trudnościach nie ma nikogo bliskiego, żadnych przyjaciół, to znaczy, że często nie ma przyjaciół, tym bardziej prawdziwych, od serca.
To też często może być fałsz, fikcja z przyjaciółmi... Ktoś może się podawać za "przyjaciela" nawet latami, może to być kilka osób, a w rzeczywistości tylko udawali i byli fałszywi.

Ci, co mają "wygodne życie", trochę kasy, dobrze im się powodzi, nie zawsze też mają prawdziwych przyjaciół.
Bo są też sytuacje, gdzie, jak jest: fajnie, dobrze, wtedy są znajomi, mówiący o sobie "przyjaciele". Jeżeli w życiu się dzieje źle, są problemy, brak kasy z różnych przyczyn, tych znajomych i przyjaciół już nie ma i, jakoś się nie interesują.
Mało kto robi coś w dzisiejszych czasach bezinteresownie.
Przeważnie, wielu ludzi czegoś od innych oczekuje albo jakichś korzyści, albo innych oczekiwań.

W moim, osobistym przekonaniu, ludzie biedni, mający gorzej w życiu mają bardzo niewielu przyjaciół prawdziwych.
Nie twierdzę, że nie ma w ogóle takich ludzi, bezinteresownych dla innych, ale jest takich ludzi już mniej, i też trzeba "dobrze trafić", żeby takich ludzi poznać, a to już nie jest łatwe.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz
#4
Uważam tak samo, ale czasy takie, że w zupełności wystarczy sam hajs. Mając go, możesz mieć przecież wszystko. Dom, samochód, miłości i przyjaźnie. Zauważyłem, że zależność jednak jest proporcjonalna. Im masz lepiej, tym lepiej od ciebie bije. Ludzie najnormalniej poprostu uciekają od tego co słabe, biedne.. Tak samo w drugą stronę. To normalne ale bywa okrutne. Uważam, że najprawdziwsze przyjaźnie można zawiązać raczej w sieci niż na żywo. Istotnymi tu czynnikami są charakter i głębia człowieka, no o ile jest w miarę szczery..Nie odkrywa się wszystkiego odrazu i można dokładniej poznać człowieka i jego intencje, no o ile jest w miarę szczery Big Grin Prawdziwa przyjaźń, czy koleżeństwo opierać się musi na wspieraniu się. Paradoksem jest to, że prawdziwe wsparcie często bywa droższe od pieniędzy. Wsparcie duchowe, emocjonalne i psychiczne, to podstawa każdej dobrej relacji.
Zanegujesz mi to, Siostro? Big Grin
Odpowiedz
#5
Jeżeli takie są czasy, to nic na to nie poradzimy i trzeba się z tym pogodzić.
Zresztą, bez PRZYJAŹNI można żyć, tak samo jak bez MIŁOŚCI. Myślę, że ważniejsze jest zdrowie, dobre samopoczucie, niż przyjaźń, tym bardziej nieprawdziwa przyjaźń.
Cóż, ja nie mam przyjaciół, bliskich znajomych i też żyje. Na pewno jest smutno, trochę trudniej, wiedząc, że nie ma się kogoś, osób, na których można zawsze polegać, ale trzeba się z tym pogodzić.

Praktycznie każdy teraz oczekuje wszystkiego, co najlepsze od innych ludzi. W dzisiejszych czasach, taka "prawdziwa przyjaźń" zdarza się bardzo rzadko.
Raczej, i nawet jestem o tym przekonany, często nie ma prawdziwej PRZYJAŹNI, tylko takie uczucie jest jednak za coś.
Jest też różnica między: prawdziwą i szczerą przyjaźnią, a "sztuczną przyjaźnią" i nieszczerą.
Można latami przed kimś udawać przyjaźń, a potem prawda wychodzi. Dlatego nigdy nikt nie będzie miał pewności, ze, jak ma "przyjaciół", to oni są, będą prawdziwi.
Ja wolałbym w ogóle nie mieć przyjaciół, jeżeli osoby takie miałyby nie być wobec mnie szczerze i prawdziwe.
To ja wolę nie znać takich ludzi.
Ja mam do ludzi szczerze podejście, oczywiście, jeżeli ktoś na to zasługuje i jest tego wart.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz
#6
Będąc biednym, można mieć oczywiście przyjaciół, i to prawdziwych, tylko trudno na takich trafić.

Powiedzenie: "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" nie sprawdza się do końca. Często się tylko tak mówi, ale są osoby bardzo biedne, nie mające niczego, do tego z problemami, które tych "przyjaciół" przy sobie nie mają.
Są oczywiście różni znajomy i każdy ma jakichś znajomych, ale na takich ludzi często nie można liczyć. Czasem też jest tak, że ktoś pracuje, w jakimś miejscu, ma tam znajomych, współpracowników, są relacje, ale tylko w miejscu i na czas pracy. Poza pracą, nikt się nikim nie interesuje i nawet ludzie nie znają swojego stylu życia.
Ja tak mam, pracując u znajomego, gdzie, poza pracą, on mnie nie odwiedza w domu, nie chodzi ze mną nigdzie i moje życie jego nie interesuje.
W poprzednich miejscach pracy też tak samo było. Zdarza się ( jeżeli ktoś będzie miał do tego szczęście ), że pozna ktoś ludzi w miejscu, czy w miejscach pracy, z którymi się, również poza pracą zaprzyjaźni.
To nie jest tylko praca, ale też, bliskie znajomości, częste spotykanie się, pomaganie sobie, wzajemnie. Ja nie miałem nigdy takiego szczęścia, pracując w różnych miejscach, żebym się z kimś zaprzyjaźnił prawdziwie.

To są często tylko "luźne znajomości", na zasadzie: znajomy, kolega i nic więcej. Nie jest to na tyle bliska i przyjacielska znajomość, ale też relacje, żeby osoby takie sobie pomagały, nie były wobec siebie obojętne.
Takie rzeczy się odczuwa i widzi.
Ja nawet samotnie spędzę zbliżające się ŚWIĘTA, gdzie będę sam w domu. Zresztą, ja już od paru, ładnych lat spędzam każde święta samotnie i nikt mnie wtedy nie odwiedza.
No ale akurat mam taką sytuację, że nie jest ciekawie. Chciałbym, żeby było inaczej, ale to jest trudne.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz
#7
ja mam tam wyj***ne już czy mam kogoś czy nie bo i tak nie zrozumie mej dynki hahaha a tak powaznie po co mi znajomość zeby się ktoś o mnie martwił . Chyba że kosmici przyjadą i mnie wyzwolą Big Grin
Odpowiedz
#8
W pracy to każdy jest zajęty swoją robotą, liczy na hajs i z nikim się nie przyjaźni.
Odpowiedz
#9
zacznijmy od tego że dziś szybciej komuś zaufać jak wieki temu bo wtedy spiski i herezje . Co do dziś jest jakieś prawo i cię o tak nie zabiją co najwyżej można zostac w pysk a zaufanie jest szybsze i realniejsze niż za czasów królów czy cesarzy chyba że wyjątkowe zjawiska gdzie oddają życie za miłość i dobroć ale to raczej u wieśniaków i ludzi biednych gdzie bogacze to wykorzystywali ,grabili ,palili ,mordowali mężów i synów gdzie dziewki nie mylić czasami z czymś obraźliwym sa strasznie gwałcone i upokarzane
Odpowiedz
#10
Moim zdaniem warto się jednak nie poddawać, bo żeby znaleźć grudkę złota trzeba przerzucić tony ziemi Smile a jednak są tacy, którzy podjęli ten trud i zdobyli w końcu to, czego szukali Smile
Odpowiedz


Podobne wątki…
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy macie znajomych i przyjaciół? JoyOfSatan 37 26 036 09-02-2020, 1:44
Ostatni post: Jacek

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości