Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Związki miłosne
#1
Heart 
Czy w Waszym życiu takowe miały, bądź mają miejsce? Nikt wszak nie powiedział, że fobik nie może być być szczęśliwy. Musi tylko znaleźć odpowiednią duszę. Jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej, jedni znajdują szybciej, inni później...

W moim życiu, jak do tej pory, miał miejsce tylko jeden związek miłosny. Choć zakochany i zauroczony byłem wiele razy. Byłem zakochany w koleżance ze szkolnej ławki w szkole średniej. Chodziliśmy ze sobą prawie całą szkołę. Byliśmy, jak papużki nierozłączki. Do tego stopnia, że gdy któregoś razu pokłóciliśmy się i usiedliśmy oddzielnie w ławkach /po przeciwległych stronach sali/ anglistka wchodząc do nas na lekcje i rozglądając się po sali stwierdziła, że to od razu widać, że coś tu jest nie tak. Niestety, przez swoją niewiedzę o relacjach międzyludzkich i swoje ówczesne zaburzenia -nie potrafiłem tej relacji utrzymać. Dziewczyna odeszła do innego, ja co prawda miałem po niej jeszcze kilka innych koleżanek, ale z żadną nie połączyło mnie nic więcej. Niemniej jednak ciągle jeszcze z nadzieją patrzę w przyszłość. Wiem już, jakich błędów nie popełniać, zmieniłem swoje nastawienie, przepracowałem swoje problemu -może w końcu się uda Wink
Odpowiedz
#2
Miał miejsce jeden i nie było warto. Raczej nieprędko spróbuję ponownie.

[Obrazek: giphy.gif]
[Obrazek: giphy.gif]

Najgorsze, że ten ekran się zapętlił, durny mózg właściwie do tej pory coś tam sobie przypomina i czuje.
[Obrazek: 14VwQdJ.png]
Odpowiedz
#3
Ja nigdy nie miałam powodzenia u płci przeciwnej, może dlatego że myślę o sobie, że jestem brzydka, jak do tej pory podobałam się tylko staremu (starszy ode mnie 18 lat) pijakowi. Przestałam wierzyć w miłość, bo takiego pecha jakiego ja mam do facetów to mało kto ma. Kilka razy zakochana byłam platonicznie w żonatych, niedostępnych facetach, na takich akurat trafiłam. Jak pech to pech, niby wszystko mam a faceta nie ma w moim życiu. Nie wiem czy bym była w stanie odebrać komuś męża, chyba, że sam by odszedł od żony to co innego.
Odpowiedz
#4
Miałem jeden poważny związek który trwał dwa lata i się zakończył, w sumie dobrze że teraz a nie po ślubie który był już w planach. Nie wiem czy kiedykolwiek będę zdolny się związać z kimś ja jestem zbyt wrażliwy na to i gdy kobieta to wyczuwa to chce to wykorzystać do własnych celów, już się tak przejechałem. Może gdybym był chamem i prostakiem to byłoby mi łatwiej ale ja nie potrafię taki być i chyba już nigdy nie będę potrafił. Ze względu na swoją fobię i kilka innych dolegliwości zdaję sobie sprawę z tego że mogę być do końca życia kawalerem, chyba się z tym już trochę pogodziłem, tak mi jest łatwiej, po prostu odnoszę wrażenie że nie nadaję się do tego nie nadaję się na męża czy ojca, bo jaki byłby ze mnie mąż czy ojciec który ma takie problemy ze sobą?
Najlepsze jest to że wielokrotnie słyszałem od ładnych koleżanek z byłej pracy że żona kiedyś będzie mieć dobrze ze mną, ale jakoś to nie znajduje odzwierciedlenia w życiu.
Odpowiedz
#5
Były, ale już się z nich chyba wyleczyłem. Po ostatnim stronię od dawania sobie okazji do poznawania kogokolwiek, nie ufam, boję się i może niech tak zostanie
Odpowiedz
#6
Ja nigdy nie byłem związany z żadną kobietą, chociaż, znajomości z kobietami miałem, ale były to jedynie "luźne relacje", z których i tak nic nie wychodziło na dłużej.
Nie szukałem i nie szukam na siłę bliskości, ani przyjaźni, ale dawałem sobie jakąś szansę, by poznać i normalnie pogadać z kobietami, tyle że o to jest coraz trudniej.
Nigdy miłości żadnej w moim życiu nie było, od żadnej ze stron, choć miałem znajomość z jedną, która mówiła mi dużo o miłości, a potem to się okazało fikcją, ściemą i "pustym gadaniem".

Zdaje sobie sprawę i jestem świadomy, że nie mam kompletnie szczęścia, ani dobrego losu nawet do bliskiej i prawdziwej koleżanki, ale to zwyczajnie akceptuję i jest mi łatwiej.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz
#7
Z wiekiem zaczynam dostrzegać w sobie błędy które popełniłem nawet w luźnych relacjach z dziewczynami, w poważnym związku nie byłem chyba nigdy z tego tytułu że nie natrafiłem jeszcze na odpowiednią osobę mam swój typ kobiety z którą chciałbym spędzić życie i tego się trzymam chociaż zauważam zbyt małą ilość tych mądrych, rozważnych i hmmm jak by to ująć porządnych pann być może jestem w błędzie..
Odpowiedz
#8
Kiepsko lokuje uczucia. Potrzeba mi czasu cierpliwości rozmowy a dla ludzi to za wolno a może poprostu coś ze mną jest nie tak ?!
Odpływam ....
Zanikam ...
Zagubiona rozmywam się...
Blaknę ...
Zagubiona rozmywam się ...
Odpowiedz
#9
Ja już się takimi sprawami nie przejmuje, jak brak bliskiej dziewczyny, brak normalnego uczucia i relacji, choć są jakieś tam pragnienia, żeby to się udało, no ale jak los nie chce dobrze, to człowiek jest w takiej sytuacji bezsilny.

Zresztą, ja nawet nie mam dużych oczekiwań, co do dziewczyn, związków partnerskich.
Mogłaby nawet być koleżanka, ale taka, która byłaby dla mnie uczciwa, w porządku, która by mnie szanowała, jak normalnego człowieka, która zawsze znalazłaby dla mnie swój czas, na którą mógłbym liczyć w trudnych momentach.
To i tak jest za wiele, jak nie ma się i do tego szczęścia, bo ja z dziewczynami miałem bardzo różne sytuacje i nie zawsze było przyjemnie i fajnie.
Musi być sprzyjający los i jakieś szczęście, żeby spotkać i trafić na taką dziewczynę.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz
#10
Jak znam siebie, to ciężko wyobrazić mi sobie białogłową, która by chciała ze mną być na dobre i na złe.

Nie da się ukryć, że mam dość niską samoocenę, a dziewczyny wolą pewnych siebie facetów.

No i ta fobia... już kilka razy straciłem szansę na bliższą relację.

Pewnie zostanę starym kawalerem.. ba, już jestem  Sad
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości