Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Plany na przyszłość?
#31
Z negatywnym myśleniem daleko nie zajdziesz... Najważniejsze jest zdrowie, bo tego się nie da kupić. Pieniądze to rzecz nabyta, jeżeli się czegoś pragnie wystarczy tylko się postarać, a możliwości same się znajdą.
Odpowiedz
#32
Tylko że ja nie mam i nie miałem negatywnego myślenia.
Ja zawsze jestem pozytywnie nastawiony na życie, ale to za mało, żeby coś się udało. I to nie jest tak, że ja nie chce, żeby coś mi się udało.

Chcieć, nawet z całego serca czegoś, a nie móc, to są dwie, różne sprawy.
Same chęci nie wystarczą. Czasami jest tak, że ktoś nie ma tych możliwości w życiu, nie ma szczęścia, los nie sprzyja, ale chęci są i potrzebna jakaś pomoc w realizacji planów.
Jeżeli nie ma takiej osoby, bliskiej, czy osób bliskich i człowiek jest całkiem sam, to też sam sobie może z czymś nie dać rady, mimo chęci szczerych.

Także, ja bym nie oceniał za bardzo tego, że "ktoś ma negatywne myślenie/nastawienie, to nic się nie uda". Nie dotyczy to wszystkich ludzi.
Oczywiście, są ludzie z wiecznie negatywnym nastawieniem do życia i pretensje powinni mieć do siebie.
Ale ja bym tu nie wrzucał wszystkich do tego samego worka.
Odpowiedz
#33
Co to za rodzaj pozytywnego myślenia, kiedy w Twoich treściach wyczuwalny jest żal, sceptycyzm, zwątpienie, podcinanie sobie skrzydeł itp... ?
Dla optymisty chcieć to znaczy móc, to znaczy z nadzieją i radością wierzyć w swój cel i stopniowo go realizować, pokonując przy tym wszelkie przeszkody.
Optymista nie narzeka ciągle na nieszczęśliwe dzieciństwo, złych rodziców, brak pieniędzy czy niesprzyjający los... Ty z jednej strony piszesz, że się z tym godzisz, ale prawie w każdym poście zaznaczasz jak masz w życiu ciężko przez ludzi lub ten złośliwy los.
Odpowiedz
#34
No i znowu się z Tobą nie zgodzę, koleżanko Dzika.
Ja po pierwsze, nie narzekam, tylko normalnie wypowiadam się w tematach, bo po to jest forum. Po drugie, nie ma we mnie żadnego, negatywnego nastawienia.
Przykro mi, że tak to koleżanka odebrała? Nie jest tak. Optymista, to nie jest "cudotwórca", który ma na wszystko wpływ i wszystkie możliwości.

Jest coś takiego, że ktoś ma starania, pokłada w czymś nadzieje, ale nie wychodzi zwyczajnie... Czy każe staranie i działanie przynosi: sukces i powodzenie? Otóż nie. Ale same chęci i staranie się też jest ważne. Nawet bez powodzenia.
Ja bym nie oceniał tak od razu, że ktoś, kto wypowiada się normalnie w temacie, od razu narzeka i ma negatywne myślenie.
Trzeba trochę się z tym zatrzymać.
Tym bardziej, jak się kogoś nie zna w rzeczywistości.

No i to też nie jest moja wina, że, udzielając się w temacie, opowiadając o czymś, ktoś to inaczej widzi i odbiera to tak, iż "to jest narzekanie".
Ja już na to nie mam wpływu.
A ludzie i tak będą odbierali coś tak, jak będą chcieli.

Co do mojego: dzieciństwa i trudnej sytuacji, to miałem trudno, ale nigdy się nie poddałem i zawsze sobie radziłem.
To też coś znaczy.
Są ludzie, którzy poddają się i, tchórzliwie: uciekają od trudności, od życia. Ja tego nigdy nie robiłem.
I wracając do: planów na przyszłość, to zależy od planów. Czy to są plany poważniejsze, czy mniejsze. Zależy, co sobie ludzie postawią przed sobą.
Trzeba mieć świadomość, że, aby coś zrealizować, muszą być do tego pewne możliwości. Bo można sobie coś zaplanować, a potem nie dać rady, z różnych przyczyn tego zrealizować realnie.

To jest życie.

Nie ma tu mowy o narzekaniu.
Odpowiedz
#35
No to trudno kolego Odporny, nie piszę tego by Cię obrazić, tylko nakierować trochę na inne myślenie. Jeżeli Twoje treści rzeczywiście przepełnione są entuzjazmem, to może mi wskaż gdzie mam tego szukać ? Ja do Twojego stylu przywykłam i Twoja osoba mi nie przeszkadza, jednak ciągłym pisaniem i przypominaniem sobie o brakach i niepowodzeniach utwierdzasz sam siebie w przekonaniu, że życie jest trudne, niesprawiedliwe i nie może być lepiej, bo albo ludzie nieodpowiedni albo los zawsze stoi na drodze. Przykładem jest chociażby to: "No a ja nawet jak mam jakieś plany na przyszłość to i tak z tego niewiele wyjdzie. Do "planów" potrzebne są też możliwości finansowe, ale nie tylko."
Nie uważam, że jesteś całkowitym pesymistą, mam też na uwadze Twoją umiejętność przetrwania i radzenia sobie w ciężkich sytuacjach, ale po tym co tutaj przedstawiasz, optymistą bym Cię nie nazwała.
Odpowiedz
#36
Koleżanko Dzika, jeszcze raz wyjaśnię, że ja nie mam negatywnego myślenia.
Tak to odebrałaś. To, że ja opowiadałem o swoich przeżyciach, o trudnej sytuacji z przeszłości, o trudnościach, to nie oznacza, że ja jestem pesymistą.
Opowiadanie swojej historii z życia, nie oznacza: narzekania i pesymizmu. Staram się to wyjaśnić prawidłowo.
A czy to będzie dobrze odebrane, czy też nie, to już ja na to wpływu nie mam.
Jeżeli chodzi o te, plany, to ja nie mam problemu z realizacją jakichś, drobnych planów, jak: zwykłe wyjście do sklepów, czy pojechanie do jakiegoś miasta, do jakichś miejscowości.
Każdy ma możliwość zrealizowania takich planów, bo są to "drobne" plany. Oczywiście, jeżeli jest potrzeba, by coś zrealizować, bo, na darmo raczej nikt czegoś nie robi.
Jeżeli chodzi o poważniejsze plany, to już dla niektórych może być problem. Można coś zaplanować i potem z tego zrezygnować. Też nie widzę w tym niczego złego, jeżeli ktoś, planując coś, czegoś potem nie zrealizuje, jeżeli na tym nic nie traci.
Bez przesady.
Plany na coś muszą mieć sens. Musi być potrzeba planowania.

Więc, koleżanka mnie chyba inaczej zrozumiała? Ale sprawy finansowe też mają znaczenie, bo są takie PLANY, które wymagają większych kosztów. Jeżeli nie ma na to pieniędzy, to się rezygnuje z takich planów i tyle.
Odpowiedz
#37
Oczywiście, że każdy ma prawo sobie opowiedzieć o swoich trudnościach i traumatycznej przeszłości i to nie czyni go zaraz pesymistą, ale nie w co drugim/trzecim poście powtarzać/wypominać np. to, że ojciec i matka nic mu nie dali ... Optymista nie zakłada, że los mu nie będzie sprzyjał, że nie będzie miał pieniędzy na zrealizowanie swoich planów, tak myśli raczej realista, który ciągle analizuje i rozważa wszystkie za i przeciw.
Odpowiedz
#38
No i ja nawet na postach, opowiadając o mojej przeszłości i problemach tylko o tym piszę i nic więcej.
To jest tylko: dyskutowanie w tematach. Na forum się dyskutuje i porusza wszystkie tematy. Wymienia się różne poglądy, na wolnym forum.
Ja zawsze, jeżeli ktoś, na forum coś mi zarzuci, źle coś odbierze, staram się wszystko i dobrze wyjaśnić.

A jak to będzie odebrane przez innych, to już ja nie mam na to wpływu. Na forum tak często jest, że, ludzie nie znając się realnie, inaczej coś odbierają z wypowiedzi i różnie się myśli o wypowiedziach, na postach.
Na to nie ma się wpływu, bo każdy ma prawo odbierać to, co i jak chce.

Ale to już nie na temat.
Odpowiedz
#39
Cytat:Na forum tak często jest, że, ludzie nie znając się realnie, inaczej coś odbierają z wypowiedzi i różnie się myśli o wypowiedziach, na postach.

Dokładnie tak wyglądają relacje w internecie, gdzie ludzie siedzący przed monitorami wizualizują sobie rozmówców, a te wizualizacje zazwyczaj mają gówno wspólnego z rzeczywistością.


Cytat:A jak to będzie odebrane przez innych, to już ja nie mam na to wpływu
Miej na to wyjeb..e, a będzie Tobie dane
Odpowiedz
#40
DziedzicPruski napisał(a):
Cytat:Na forum tak często jest, że, ludzie nie znając się realnie, inaczej coś odbierają z wypowiedzi i różnie się myśli o wypowiedziach, na postach.

Dokładnie tak wyglądają relacje w internecie, gdzie ludzie siedzący przed monitorami wizualizują sobie rozmówców, a te wizualizacje zazwyczaj mają gówno wspólnego z rzeczywistością.


Cytat:A jak to będzie odebrane przez innych, to już ja nie mam na to wpływu
Miej na to wyjeb..e, a będzie Tobie dane
No właśnie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości