Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy macie znajomych i przyjaciół?
#21
mam abc i dziką przynajmniej tak ja myślę a to najważniejsze.Tęsknię za nimi i myśle że abc  się nawrócił i lepiej teraz traktuje Dziką bo wiem że nie widzą świata poza sobą
Odpowiedz
#22
(09-08-2019, 0:44 )wkurzony napisał(a): mam abc i dziką przynajmniej tak ja myślę a to najważniejsze.Tęsknię za nimi i myśle że abc  się nawrócił i lepiej teraz traktuje Dziką bo wiem że nie widzą świata poza sobą
O dziedzicu pruski napisałeś praktycznie na każdym forum dotyczącym tematyki depresji, nerwicy, fobii, ale pomnąłeś fora dotyczące schizofrenii, dlaczego?
Zarejestruj się tutaj i opisz historię dziedzica pruskiego. Moim zdaniem ludzie na tym forum pomogą tobie zrozumieć na czym polega twój problem
http://schizofrenia.evot.org/
Odpowiedz
#23
Z takich prawdziwych przyjaciół to mam jednego z patologicznej rodziny. Niedawno wyszedł już na prostą. Sam doszedł do wszystkiego co teraz ma. Jest mu dobrze i nikt mu nie pomógł osiągnąć tego szczęścia. Niby powinnam brać z niego przykład, ale czasami po prostu mi sie nie chce..chyba rozumiecie ..
Odpowiedz
#24
Ja mam pieciu przyjaciol, w tym rodzicow. W tych czasach trudno nawet o jednego prawdziwego przyjaciela, wiec ciesze sie, ze ja mam ich az 5. Do kazdego z nich moge zawsze sie wygadac i liczyc na wsparcie i pomoc.
Pamiętaj, że Twoje czarne myśli, wątpliwości i podły nastrój lubią kłamać
Odpowiedz
#25
Ja nigdy nie miałem żadnych przyjaciół, a już tym bardziej takich, "prawdziwych", konkretnych i raczej też nie, bliskich znajomych. Znam sporo ludzi, ale nigdy z tymi osobami nie byłem blisko. Rzadko tych ludzi widuje, a jeżeli kogoś widuje, to nie często i nigdy też nie miałem, ani bliskiej koleżanki, ani dziewczyny.

Los w tych sprawach nigdy mi nie sprzyjał i ja z czasem się z tym pogodziłem, bo innego wyjścia nie widziałem. A z niedobrym losem jest trudno wygrać.
Nie mam nikogo, nie mam nawet z kim, normalnie, bliżej pogadać i jakoś to akceptuje. A losu nie interesuje to, że ja być może zasługuje na kogoś bliskiego, na: przyjaźń, bo los potrafi być okrutny dla niektórych ludzi.

Sam tego doświadczyłem, nie raz, w różnych sprawach życiowych. Jak człowiek wpadnie w takie coś... w taki, podły los, to już bardzo trudno się z tego uwolnić i się w tym tkwi...
Niektórzy ludzie mają taką podłość od losu, na którą sobie nie zasłużyli, ale to nikogo nie interesuje.
Coraz częściej tak jest, że ktoś jest w porządku, uczciwy, na coś zasługuje, ale los komuś się za to nie odwdzięcza i nie daje niczego dobrego.
Wręcz przeciwnie, los chce coraz gorzej, i to jest przykre uczucie, ale rady i "złotej recepty" na to nie ma i raczej nie będzie.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz
#26
losowi trzeba troszkę pomóc. Tak mi się przynajmniej wydaje, że samo z nieba bardzo rzadko coś spada. Ale faktycznie czasem tak bywa, że pech nie opuszcza człowieka przez dłuższy czas więc lepiej nie czekać aż seria sama się przerwie
Odpowiedz
#27
Trzeba losowi pomóc, tylko żeby to miało efekt skuteczny, a bywa różnie w życiu i czasem się nie udaje. Trzeba sobie zdawać sprawę, że życiem prawie wszystkich ludzi rządzi los i też czasem: przypadek...
Same decyzje ludzi, w różnych sprawach nie zawsze albo często, to nie wszystko. Jak los jest silniejszy od decyzji, to ludzie w takie coś wpadają i w tym tkwią.
Sam tego doświadczyłem, nie raz, jak za mnie decydował los w pewnych sprawach i moje decyzje nie miały znaczenia. To były sytuacje losowe.
Tak jak w moim przypadku to, że nie trafiłem nigdy na właściwą kobietę, na "prawdziwych przyjaciół", było i pewnie jest, wynikiem losu.
Bo ja potrafiłem się nie raz o coś starać, pokazywałem, że jestem coś wart i, robiłem to ze szczerości, a mimo to nie było żadnych efektów.
I na to wpływ właśnie miał taki los...

Żeby trafić na: bliskich znajomych, na przyjaciół, musi temu sprzyjać los, dobry los i, szczęście jakieś. Mi nigdy nie sprzyjał, chociaż nie raz na to zasługiwałem.
Różnica, między: zwykłymi znajomymi, a bliskimi znajomymi, a nawet przyjaciółmi jest taka, że, mając tylko "zwykłych znajomych", których można znać bardzo wielu, nie widuje się ich często, nawet z większością z tych osób nie ma kontaktu i się z tymi osobami prawie nie rozmawia lub wcale, tyle że ich się tylko zna.
Praktycznie niewiele albo nic nie wiedzą z życia o kimś i to nie jest: bliskość koleżeńska. Natomiast bliscy znajomi ( może być ich tylko kilku ), a nawet PRAWDZIWI PRZYJACIELE, są zawsze blisko, w każdej sytuacji i w każdym problemie.
Z takimi osobami przebywa się często, wspólnie się gdzieś wyjeżdża i coś z takimi osobami łączy. Są bardzo częste kontakty telefoniczne, internetowe i to potwierdza: bliskie relacje.

U mnie tego nigdy nie było, a znam bardzo wiele osób.

Również, jeżeli chodzi o: związek partnerski, o relacje: damsko - męskie. Żeby druga osoba była dla kogoś bliska, to trzeba to czuć i wiedzieć o tym.
Druga osoba musi dać to do zrozumienia i o tym przekonywać. I takich ludzi też coś musi łączyć, a może to być kilka rzeczy: wspólne podobne zainteresowania, podobne tematy, podobne poglądy, jakaś "wzajemność", ugody.
I o takie sprawy muszą sami ludzie zadbać, wspólnie. Jak to będzie wychodziło tylko z jednej strony, a druga strona nie będzie się starała i będzie na to obojętna, to też z tego niewiele będzie, na dłużej.

Takie doświadczenia też miałem, mając bardzo różne relacje, z różnymi kobietami i najczęściej było fatalnie.
Ja się potrafiłem postarać o coś, ale to nie chciało za bardzo "działać w dwie strony", dlatego to się szybko kończyło, a mi pozostawało tylko się z tym pogodzić.
To był właśnie, głupi, niesprzyjający los, dlatego było tak jak było i jest nadal. Bo tu się nic na lepsze nie zmieniło.

I raczej trudno, żeby się zmieniło, czego bym sobie oczywiście bardzo życzył.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz
#28
(02-10-2019, 14:44 )Odporny napisał(a): PRAWDZIWI PRZYJACIELE, są zawsze blisko, w każdej sytuacji i w każdym problemie.
Z takimi osobami przebywa się często, wspólnie się gdzieś wyjeżdża i coś z takimi osobami łączy. Są bardzo częste kontakty telefoniczne, internetowe i to potwierdza: bliskie relacje.
Ta akurat, takie coś to raczej tylko w filmach albo w wieku nastoletnim.
Odpowiedz
#29
(02-10-2019, 14:44 )Odporny napisał(a): PRAWDZIWI PRZYJACIELE, są zawsze blisko, w każdej sytuacji i w każdym problemie.
Z takimi osobami przebywa się często, wspólnie się gdzieś wyjeżdża i coś z takimi osobami łączy. Są bardzo częste kontakty telefoniczne, internetowe i to potwierdza: bliskie relacje.

Dla mnie prawdziwy przyjaciel nie musi być zawsze blisko fizycznie, nie musi mi pomagać w każdej sytuacji i w każdym problemie, nie potrzeba mi częstych kontaktów telefonicznych, ani rozmów internetowych, ważne by swoim duchem był zawsze blisko mnie. Świadomość, że jest ktoś, kto o mnie myśli, śle w moją stronę pozytywną energię jest dla mnie o wiele lepsza niż dzielenie się i obarczanie kogoś swoimi zmartwieniami.
Odpowiedz
#30
Dzika napisał(a):
Odporny napisał(a):PRAWDZIWI PRZYJACIELE, są zawsze blisko, w każdej sytuacji i w każdym problemie.
Z takimi osobami przebywa się często, wspólnie się gdzieś wyjeżdża i coś z takimi osobami łączy. Są bardzo częste kontakty telefoniczne, internetowe i to potwierdza: bliskie relacje.

Dla mnie prawdziwy przyjaciel nie musi być zawsze blisko fizycznie, nie musi mi pomagać w każdej sytuacji i w każdym problemie, nie potrzeba mi częstych kontaktów telefonicznych, ani rozmów internetowych, ważne by swoim duchem był zawsze blisko mnie. Świadomość, że jest ktoś, kto o mnie myśli, śle w moją stronę pozytywną energię jest dla mnie o wiele lepsza niż dzielenie się i obarczanie kogoś swoimi zmartwieniami.
I z tym się zgadzam, gdyż ja również tak uważam.

Liczy się ta, świadomość, że jest ktoś, kto nie jest obojętny, kto jest bliżej, na kogo można liczyć w trudnych momentach.
Ja raczej nigdy nie miałem takiej świadomości, znając różnych ludzi, a już szczególnie, znając kobiety.
Moje relacje z kobietami nie zawsze były dobre, a jeżeli nawet, to na krótko. Nigdy nie miałem bliskiej koleżanki, takiej, od serca, prawdziwej.

Taka dziewczyna zawsze była poza moim zasięgiem, i to też był taki, głupi los... Jak znałem dziewczyny, to nie łączyło mnie z tymi dziewczynami nic, poza zwykłą rozmową i różnymi relacjami, które i tak potem się kończyły.
Nigdy też, na siłę nie poszukiwałem przyjaźni i, relacji. Jeśli los w tych sprawach nie chciał mi sprzyjać, a nie chciał, to godziłem się z tym i żyłem dalej.
Nie poddawałem się, ale to było trudne dla mnie. Trudne jest to, jak człowiek się wysila, robi jakieś starania, chce losowi jakoś pomóc, a to nie jest doceniane, a i tak, gówno z tego wychodzi.
I tak ma się niepowodzenie...

Mnie to spotykało, nie raz, ale też potrafiłem się z tym godzić. Życiem człowieka zawsze rządzi los. Praktycznie codziennie los sprzyja albo nie sprzyja.
Nawet jak się podejmuje własne decyzje, w różnych sprawach, to czasem nie ma się na coś wpływu, bo los się okazuje silniejszy i decyduje za człowieka. 
 I na to może mieć wpływ kilka, różnych czynników.

Wiesz, jak ktoś mnie gdzieś nie chce, ktoś mnie gdzieś nie zaprasza, to ja też nigdzie się nie pcham na siłę. Odpuszczam.
I tak samo jest z bliskimi znajomymi, z przyjaciółmi. Jeżeli ktoś nie chce być moim, BLISKIM ZNAJOMYM, przyjacielem, to ja też: nie pcham się do kogoś z butami.

Relacje, bliskie znajomości i, przyjaźń zawsze opierają się na chęci i woli ludzi. I to powinno działać w obydwie strony. Na siłę nie zrobi się niczego.
Wtedy trzeba się z tym pogodzić, zwyczajnie.
Moja samotność i moje wyobcowanie...
Odpowiedz


Podobne wątki…
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy, będąc w trudnej sytuacji życiowej i żyjąc biednie, nie ma sie przyjaciół? Odporny 10 7 574 27-12-2018, 13:33
Ostatni post: Odporny

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości