Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polityczny miszmasz
7 niespełnionych obietnic prezydenta Andrzeja Dudy


https://businessinsider.com.pl/polityka/...dy/qb26108
Odpowiedz
https://www.tvp.info/46674209/mateusz-mo...rii-iii-rp

Przy przemówieniach premiera Mateusza Morawieckiego trzeba by zazwyczaj dopisywać gwiazdkę albo puszczać pod spodem napisy. To że politycy na konwencjach partyjnych/rządowych szczególnie jak trwa kampania wyborcza jakoś tam się już wpisało w to co nazywa się normą. Generalnie te konwencje to jest strata czasu, nie polecam ich oglądać a jednak jak już się ogląda to na pewno nie czerpać z nich wiedzy. Nie wierzyć w słowo w słowo.
Co się nie zgadza? Oczywiście rząd Morawieckiego stosuje tricki. Porównuje to co jest obecnie do rządów PO ale z tą różnicą że dzień wolności podatkowej zaczęli liczyć inaczej, po swojemu.Licząc starą metodologią to on się wydłużył a nie skrócił. Tam gdzie obecny rząd podnosi podatki, po prostu nie nazywa ich podatkami tylko opłatami, składkami, płatnościami. Oczywiście " za PO" nie wszystko było nazywane podatkiem, było rozróżnienie definicyjne, tyle że ono zostało teraz poszerzone.
Można sobie wyobrazić nawet tak skrajną sytuacją gdzie jeszcze bardziej zmienia się definicje, wszystko nazywa się jakimiś tam dodatkowymi kosztami i na tej bazie można rzec że Polacy to podatków nie płacą wcale, po raz pierwszy w historii i jako jedyni w Europie.
Drugi trick polega na tym że premier wymienia tylko te podatki które zostały obniżone i tylko te grupy zawodowe i wiekowe które zostały potraktowane preferencyjnie. Pozostałe pomija, a tamtych jest jednak najwięcej.
Generalne jest tak że za na przykład zwolnienie z podatku PIT dla pracowników do 26 roku życia, musi ktoś zapłacić i to ta grupa która już wcześniej płaciła sporo czyli mali i średni przedsiębiorcy. Oczywiście przedstawiani jako Ci bogacze, krezusi, kapitaliści i inne tego typu chwyty. Ogólnie przeważa narracja że za to wszystko płacą "bogacze".
Jednak określenie " Pinokio" w stosunku do premiera Mateusza Morawieckiego skądś się wzięło i nie jest wcale pozbawione podstaw.
Odpowiedz
Pisowska konwencja to nic innego jak pierfolenie kocopołów.
Odpowiedz
Konwencja wyborcza KC PZPC. Wychodzi premier Damian Supowiecki:
- Drodzy Państwo gdyby nie te 65 % podatków które płacicie na co dzień to można by powiedzieć że nie płacicie podatków wcale a wcale. To my państwu zapewniliśmy takie warunki, to za naszych czasów państwo prawie nie płacą podatków.
To jest właśnie Polska naszych marzeń !! Pamiętam jak byłem dzieciem, siedziałem w moim rowerku ucząc się jeździć a mój tato rzekł tak: synku żebyś doczekał takich czasów że jak nie wziąć pod uwagę tych wszystkich podatków to żebyś Ty nie płacił podatków, tego Ci życzę, ja już tego nie doczekam. W tej chwili przeleciał prawie nad naszym domem bocian, polski bocian, gdzieś nieopodal na drzewie uwił sobie gniazdo dla siebie i dla swojej rodziny innych polskich bocianów.
Zapadły mi wtedy w pamięci słowa mojego bociana znaczy ojca i ta symboliczna scena z tym bocianem, polskim bocianem. Później wracałem do niej stale a stale, nie dawała mi spokoju. Jak już byłem większym dzieciem i chodziłem do szkoły, na lekcjach nie raz wracałem do tego wspomnienia. Czasami nawet jak patrzyłem w okno, gdzieś hen tam, to w oddali czasami widziałem innego jak sądzę bociana ale niemal identycznego do tego o którym opowiadałem. Tak przez następne lata, jak rosłem to właściwie rosłem z tą myślą. W końcu gdy dorosłem pomyślałem że Polacy nie mogą tak dłużej płacić podatków, trzeba coś z tym zrobić! Teraz stoję tu przed państwem i mogę oznajmić : Udało się!! Gdyby nie te 65 % podatków to drodzy obywatele nie płacicie podatków!
Pragnę też pochwalić się jeszcze jednym sukcesem. Po latach, ba dekadach zaniedbań, uchybień sprowadziliśmy polskie bociany do Polski na stałe. Teraz już nie muszą na jesień i zimę wylatywać do Afryki, gdzieś na poniewierkę, szukać sobie miejsca, być narażone na te wszystkie niebezpieczeństwa, trudności, przeloty. Trzeba to powiedzieć sobie jasno, za naszych poprzedników polskie bociany były prawie wyganiane z kraju, nie przejmowano się ich losem, nawet śmiano się z nich i drwino. Mówiono że to nie są polskie bociany! Uderzyliśmy w stół, na znak protestu. Ta polityka już odeszła i nie wróci. Nasze bociany mogą być o to spokojne. Teraz mogą się dumnie prężyć w swoich gniazdach i poza gniazdami, 365 dni w roku. Mogą się prężyć niczym polski orzeł bielik. Już nie zgarbione, nie spłoszone, nie zdesperowane, nie ciągle w locie, już nie ze spojrzeniem w oczach " zróbcie coś z tym!".
Odpowiedz
Jak to jest z tym budżetem państwa bez deficytu? Mateusz Morawiecki prowadzi kreatywną księgowość.

https://businessinsider.com.pl/finanse/m...is/ej2t6hw
Odpowiedz
Mam nadzieję że tutaj nagle nie będzie jakiś spekulacji czy manipulacji. Że się nie okaże że zaliczyliśmy nagle jakiś niebywały, niesamowity skok cywilizacyjny a jedyne co tak naprawdę się zmieni to sposób liczenia. Bo patrząc na tzw " najniższe podatki w historii III RP", " brak deficytu budżetowego"  całą propagandę która temu towarzyszy, wiedząc na czym to jest oparte to nie wiem czego się spodziewać.

https://dorzeczy.pl/ekonomia/130018/pkb-...cyzja.html

O co chodzi z tymi 32 tysiącami dolarów per capita na głowę mieszkańca wyrażone siłą nabywczą pieniądza? O to że nie dosłownie, przeciętny Polak dysponuje 120 tys. złotych rocznie czyli średnio 10 tysiącami miesięcznie. Nie na rękę, nie że tyle ma do wydania. Tylko tak, raz że to kwoty brutto i to prawdziwe, całkowite brutto zwane czasami podwójnym brutto czyli nie to które dany pracownik widzi w wartości brutto jako pasek od wypłaty. Bo tak naprawdę wynosi ono jeszcze więcej tylko to jest rozbite. Podzielono sobie już dawno temu, brutto na dwie części, jedno to które pracownik "widzi" i jeszcze czuje że płaci i drugie brutto które odprowadza jego pracodawca, jako podatki i opłaty za pracownika czyli to ile realnie jest warta jego praca, jako całość. Z tego powodu Polacy zazwyczaj nie wiedzą jakie podatki płacą i ile. Podkreślam to już jest stary wynalazek funkcjonujący jeszcze w latach 90-tych , tego akurat nie wprowadził obecny rząd.
Druga ważna kwestia to jest wartość nabywcza podawana jako wartość międzynarodowa. Czyli robi się porównania ile jest warta średnia płaca brutto na rynku międzynarodowym, ile towarów i usług można by było kupić za to w Niemczech, USA, Holandii, UK itd. Co również ważne jeśli nawet nie bardziej, nie dosłownie! Bo patrząc tak jak to zazwyczaj część osób rozumie i błędnie interpretuje, oczywiście za swoją wypłatę brutto nie pojedzie i nie kupi tyle na ile ta wypłata wskazuje, bo nawet jakby na potrzeby eksperymentu myślowego z brutto nagle zrobić netto to on tyle towarów i usług za to nie nabędzie. Dlatego trzeba przeliczyć nasze złotówki na dolary w wartości nabywczej bo takie liczenie dosłowne nie ma sensu. Nie przelicza się na przykład 4 tys. złotych brutto, patrząc po obecnym kursie ile to wyjdzie dolarów czy na przykład euro, nie idzie do sklepu w Niemczech czy USA i nie patrzy ile za to można nabyć, jeśli chce się wiedzieć jaka jest realna różnica między zarobkami Niemców, Amerykanów, Holendrów, Brytyjczyków a na przykład Polaków przy poziomie cen na ich rynku. To nie jest tak że jak Polak zarabia trzy razy mniej od Niemca to jest 3 razy biedniejszy, bo to nie jest to samo.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 5 gości