Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Brak pracy, bezrobocie
#1
No właśnie, jakie mogą być przyczyny bezrobocia wśród niektórych ludzi?
Nie zawsze to jest wynikiem, lenistwa i braku chęci do pracy.

W Polsce mamy wprawdzie wzrost gospodarczy i pracy nie powinno brakować, o czym informują ekonomiści, politycy z Ministerstwa Pracy i Polityki, ale ja uważam, ze to nie jest całkiem prawda.
Na to ma wpływ kilka czynników, że niektórzy nie mają tej pracy i borykają się z tym.

U mnie z pracą bywało różnie, choć zawsze miałem chęci do pracy.
Odpowiedz
#2
Jeden z powodow bliski tutaj wielu to fobia spoleczna...mnie dlugo trzymala na bezrobociu...
"Every day above ground is a good day"
[Obrazek: giphy.gif] [Obrazek: 7HJSGks.jpg]

Odpowiedz
#3
No tak, pewne problemy psychiczne i psychologiczne powodują, że takie osoby nie mogą normalnie pracować, choć mają chęci do pracy. To jest jeden z powodów bezrobocia.
No. osoby z poważną depresją, z zaburzeniami nie są zdolne do wykonywania pracy, bo by sobie nie poradziły. U mnie raczej takich problemów nie było, choć był taki okres, jak jeździłem do roboty, do znajomego, który mnie zatrudnił, jak się musiałem męczyć psychicznie i było mi ciężko na psychice, jadąc do roboty. Wprawdzie to nie była depresja, ale nasilone natręctwa myślowe, które nie dawały spokoju, a do tego jakieś: obawy, smutek...
Zresztą przy DEPRESJI takie odczucia też są.
Ja też mogłem nie jeździć do miejsca pracy, jak było mi ciężko, ale chciałem coś zarabiać, a kasa się zawsze jakaś przydała. Choć i tak miałem niską stawkę godzinową, nie adekwatną do wykonywanej pracy, ale brałem to, co było. Zresztą byłem też przekonany, że jak sobie popracuje fizycznie, to mi się polepszy na psychice, ale wcale tak nie było i było nawet gorzej.
Gdybym miał poważniejszy stan psychiczny, depresja do tego, to ja też prawdopodobnie nie pracowałbym nigdzie, bo taki stan by mi na to nie pozwalał.
Ale jakoś sobie radziłem, chociaż i prace miałem tylko, okresową i nie zawsze codziennie.

Ludzie nie mają pracy z różnych przyczyn. Niektórzy nie pracują, bo im się zwyczajnie nie chce, i do tego wstawać o 6.00 rano i jeszcze gdzieś dojeżdżać daleko do miejsc pracy ( a niektórzy muszą gdzieś dojeżdżać, bo nie mają pracy na miejscu ), inni nie mają pracy stałej, tylko pracują "okresami".
Jest różnica, między: stałą, regularną pracą, a pracą nieregularną, okresową i dorywczą. Zależy od sytuacji. U mnie właśnie było i jest tak, że ja pracowałem w różnych miejscach, tam, gdzie tylko mogłem, ale nie miałem, NA STAŁE pracy, tylko na jakiś, krótki okres i tylko, dorywczo.
Umowy w miejscach pracy, z pewnych względów mi nie odpowiadały i lepiej wychodziłem na tym, pracując dorywczo.
Raz tylko, będąc na okresie próbnym, w zakładzie pracy, w moim mieście, pracowałem na umowie. Ale to tylko na trzy miesiące i to było wiele lat temu.
Potem już pracowałem bez umów i już nie w moim mieście, tylko poza moim miastem, w innych miejscowościach.
Raz trafiłem do takiego gościa, do firmy leśnej, który mieszka tu, nie tak daleko, na wsi i on mnie zatrudnił, ale okazało się, że nie bardzo wypłacał za prace.
To znaczy mi wypłacał, ale tylko dlatego, że się upominałem po kilka razy o swoją kasę z godzin wypracowanych i, z opóźnieniem wypłacał. Ale ja się dowiedziałem od kogoś, że innym pracownikom, których zatrudniał, czy jeszcze zatrudnia do prac, zalegał z wypłatami, i to za pół roku nawet. Wypłacał tylko same "zaliczki" tym pracownikom, a większości kwot z wypłat nie wypłacał. Podobno ( ale to tylko z tego, co ja słyszałem ), kilku pracownikom zalegał po kilkanaście tysięcy złotych za wykonaną prace i tego nie wypłacał.

Ja dlatego zrezygnowałem u niego z pracy, bo nie chciałem być w takiej samej sytuacji. Nie chciałem się potem z takim użerać.
Więc długo tam i tak nie popracowałem.
Odpowiedz
#4
(15-10-2019, 21:36 )JoyOfSatan napisał(a): Jeden z powodow blisku tutaj wielu to fobia spoleczna...mnie dlugo trzymala na bezrobociu...
Pracujesz jako programista?
Odpowiedz
#5
(16-10-2019, 13:24 )DziedzicPruski napisał(a):
(15-10-2019, 21:36 )JoyOfSatan napisał(a): Jeden z powodow blisku tutaj wielu to fobia spoleczna...mnie dlugo trzymala na bezrobociu...
Pracujesz jako programista?
Jestem na tych praktykach od ponad roku i jeszcze 10 miesiecy zostalo. Ostatnio zaczeli mi w koncu dawac skrypty do pisania co prawda w Perlu ale lepsze to niz nic...inni ze szkoly sa w obsludze klienta i wsciekli sa. Ale mozliwe ze przez brak wyksztalcenia wyzszego prawdopodobnie nie dostane umowy. Ale przynajmniej jakies doswiadczenie do CV.
"Every day above ground is a good day"
[Obrazek: giphy.gif] [Obrazek: 7HJSGks.jpg]

Odpowiedz
#6
Dzika, pewnie masz racje.

Tylko też nie każdy, czy nawet nie większość ludzi może mieć lepszą szkołę, z różnych przyczyn. Dzisiaj jest tak, że, wprawdzie są coraz popularniejsze, wyższe kierunki, ale wiele z tych kierunków na wyższych szkołach, nie są "na czasie", że tak to wyrażę. Jeżeli ktoś ukończył, czy ukończy, zwykły, teoretyczny kierunek, to nie da to komuś "sukcesu" w życiu.
Ponieważ nie jest wcale prawdą, jak niektórzy o tym mówią, iż każde studia, jakie się ukończy, dają, w przyszłości: sukces i gwarancje powodzenia.
To jest trochę mit... Jeszcze się liczy: specjalizacja w danym kierunku, nie tylko sam DYPLOM. Dzisiaj, jeżeli ktoś chce mieć bardzo dobrą prace, z sukcesami, z bardzo dobrymi zarobkami, musi coś umieć i mieć w czymś SPECJALIZACJĘ, o którą wcale nie jest łatwo.
Oprócz tego, pewne predyspozycje i poradzenie sobie w jakiejś firmie, bo są prace bardzo dobrze płatne, ale też, wymagające, stresowe i z tym ktoś musi umieć sobie radzić.
Np. informatycy, programiści. Fakt, oni mają dobre, a nawet bardzo dobre zarobki, ale to też jest za coś... Trzeba długie godziny, dni, tygodnie spędzać przed komputerem, żeby coś wykonywać na komputerze, a już tym bardziej, programiści, którzy tworzą różne programy.
To też się może odbijać na psychice z czasem, bo potrzeba do tego cierpliwości i, oczy potrafią boleć od patrzenia ciągłego na monitor, a promieniowanie też nie jest dla oczu dobre.
Tak samo różne działalności, czy to gospodarcze, czy jakieś inne, gdzie zabiera to sporo, bardzo dużo czasu, zabiera też czasem i prywatność, bo ludzie tacy nie mają na nic czasu, tylko muszą się zajmować pracą.
Może i sporo czasem zarabiają, ale to też jest: kosztem czegoś. Kosztem braku czasu na inne rzeczy. Jeżeli komuś to przestaje z czasem odpowiadać i ma tego dosyć, to zmienia prace na taką, gdzie będzie pracował osiem godzin i resztę czasu będzie miał dla siebie.
To zależy od ludzi, czy wybierają: prace, sukces, kosztem innych spraw, czy normalne życie i czas dla siebie.
Można też sobie wybrać: zapracowanie, przepracowanie, co też się odbije na zdrowiu.
Nie każdy to wytrzymuje psychicznie.

Ale temat jest o: braku pracy i bezrobociu.

Są ludzie, którzy tylko, "okresowo" nie mają pracy żadnej, a potem idą i gdzieś pracują. Niektórym tak odpowiada i ja nie mam nic przeciwko temu.
Jeśli tacy ludzie sobie radzą finansowo i wystarcza im na życie, to jest dobrze.
Tylko gorzej, jeżeli, niektórzy żyją samotnie, nie mają nikogo, na kogo mogliby liczyć i, będąc w złym stanie psychicznym, co nie pozwala im pracować, mogą cierpieć biedę, bo jedynie sami się mogą utrzymywać.
Więc są zmuszeni, gdziekolwiek pracować, nawet za niskie stawki, by mieli za co żyć. Bo nikt by im niczego nie dał. Osoby które z przyczyn chorobowych, w wyniku jakichś zaburzeń psychicznych nie nadają się do pracy, ale mają na kogo liczyć, bo mają dobrych rodziców, dalszą rodzinę, nie martwią się.
Najgorzej jest z osobami samotnymi, nie mającymi nikogo. Wtedy to jest przykra sprawa.

Ale, brak pracy też wynika z braku pracy akurat dla tych osób.
Przecież w Polsce są jeszcze takie rejony, chociażby na Mazurach, na Zachodnim Pomorzu, gdzie z pracą tam jest nadal ciężko. Również, gminy są biedne i borykają się z brakiem środków. Dlatego z takich miejsc, małych miasteczek wyjeżdża dużo ludzi młodych do dużych i największych miast, a jak ktoś ma możliwości, to gdzieś, za granicę, bo nie widzą tam dla siebie przyszłości. Społeczeństwo polskie się coraz bardziej starzeje, jest coraz więcej ludzi starszych.
Jak ludzie młodzi mieszkają w małych miejscowościach i miasteczkach, gdzie tej pracy brakuje, to tam nie ma w czym wybierać. Nawet jeżeli jest gdzieś tam praca, to miejsca są ograniczone i niektórzy nie zatrudniają, na stałe.
Bardzo popularna jest tzw. PRACA SEZONOWA, gdzie nawet w marketach teraz zatrudniają ludzi, tylko na okres letni, ale nie na stałe.
Potem, zwalniają i pracy już osoby takie nie mają. Bo też, właściciele marketów nie każdego chcą zatrudniać od razu, na stałe. Bo to są koszty, by utrzymywać pracownika.
Ja wiem sam po sobie, jak podejmowałem się różnych prac, i zawsze tylko, okresowo. No, obecnie, niby jestem, na stałe u znajomego, w takiej, drzewnej działalności, który pracuje, na miejscu, za swoim domem, ale nie zawsze codziennie tam jestem potrzebny.
Po prostu nie ma dla mnie na tyle pracy, żebym częściej, codziennie, czy nawet, co drugi dzień pracował. A na godzinę mam tam płacone 10 zł.
Praca bez umowy, opłaca się za taką stawkę, bo wystarczy, że popracuje w ciągu miesiąca ponad dwa tygodnie i, prawie dwa tysiące złotych, za tak krótki okres jest.
Oczywiście w zależności od wypracowanych godzin, bo można pracować do różnych godzin. Ja tak pracuje, ile chce właściwie. Nawet sam mogę u pracodawcy decydować, ile chce godzin u niego pracować, bo jemu to jest obojętne, czy ja popracuje tylko trzy godziny, czy siedem godzin. Tam mnie nikt nie pogania z robotą, i akurat nie tak źle trafiłem.
Ale w innych miejscach pracy już tak dobrze nie miałem. Dlatego długo też tam nie pracowałem.

No i również, bezrobocie może wynikać z tzw. MOBBINGU. Czyli, jakaś część pracowników doświadcza tego zjawiska, w różnych firmach, co też męczy psychikę.
No i takie osoby, przynajmniej, niektóre rezygnują z takich miejsc pracy, bo nie dały rady, psychicznie. To się też odbija na psychice i potem jest jakiś lęk przy podjęciu pracy w innym miejscu.
Są różne choroby, które uniemożliwiają pracowanie i osoby takie nie wykonują żadnej pracy, bo nie daliby rady. I to są różne okresy, braku pracy. Może to być pół roku, rok, a nawet kilka lat.
Odpowiedz
#7
No tak.

Dawniej było w Polsce tak, zarówno w czasach PRL-u, jak i jeszcze w latach 90-tych, że można było ukończyć tylko szkołę średnią, jakieś TECHNIKUM, z bardzo dobrym zawodem ( to były kiedyś bardzo popularne szkoły, z wieloma, dobrymi zawodami ) i otrzymywało się dobrą prace.
Kiedyś, studia, wyższa szkoła nie była popularna, a studiowali ci, co chcieli. Tyle że w tamtym okresie, szczególnie, w czasach KOMUNIZMU pracy było wszędzie dużo, bo było wszystko państwowe. Były dobre zarobki, inna gospodarka i inne ceny.
Państwo gwarantowało: stanowisko, stałą prace i nawet przywileje. Wystarczyły tylko chęci do pracy. I, państwo w tamtym okresie ludzi, pracowników nie wyzyskiwało z pieniędzy, jak to ma miejsce często obecnie, za "prywaciarzy".

Dzisiaj jest niemal modne: niewypłacanie ludziom za prace albo części z wynagrodzeń, albo całych wynagrodzeń.
Media coraz częściej informują, jak to niektóre firmy, i to nawet te, duże, zalegają pracownikom za prace, za pół roku nawet. Bywa, że w ogóle nie odzyskują ludzie swoich wypłat zaległych od firm.

Tak się zaczęło dziać za prywatnych pracodawców. Za czasów państwowych tego nie było.

No i też nie można wierzyć, całkiem w to, co przedstawiają i dziennikarze, i nawet sami politycy, publicznie, iż: "W Polsce tak bardzo spada bezrobocie, że jest coraz więcej pracy na rynku". Po części to prawda, ale to się trochę mija z prawdą. Przede wszystkim to, że w Polsce się praca trochę rozwinęła, że jest wzrost gospodarczy na rynku, to jeszcze nie znaczy, że w każdym mieście w Polsce, a już szczególnie w najmniejszych miasteczkach i miejscowościach, jest tak dobrze z pracą.
Myślę, że głównie rząd się opiera na tych "pracach sezonowych", gdzie rzeczywiście pracy jest zdecydowanie więcej, w SEZONIE letnim, bo, właściciele i pracodawcy poszukują, na ten czas ludzi i często też zatrudniają Ukraińców, bo i oni często w Polsce poszukują prac sezonowych.
Ale to nie jest praca na stałe, tylko na sezon letni. Poza tym sezonem już tyle pracy nie ma, w okresie: jesień i zima.
Dziś nie jest łatwo o prace stałą, i to może wynikać z różnych przyczyn.

Nie tylko dlatego, że w niektórych firmach nie ma dla jakiegoś pracownika, czy pracowników pracy stałej, ale też ktoś nie trafi do jakiejś firmy dobrze i sam się zwolni, bo nie wytrzyma tam psychicznie lub nie będzie komuś to miejsce odpowiadało.
Rząd tak się chwali, że: "W Polsce tak fajnie bezrobocie spada, że jest dużo pracy", ale oni, w rządzie jakoś nie podają szczegółów, co takich spraw, jak: większość prywatnych firm na rynku, które działają inaczej niż państwowe firmy, bez gwarancji stałego zatrudnienia ( to może dotyczyć sporej grupy ludzi ) i, ryzyko niewypłacania pensji za prace, co dzisiaj ma miejsce. O tym jakoś, politycy nie wspominają, bo niechętnie o tym mówią, a wiedzą dobrze, że tak się dzieje na rynku pracy.

Cóż z tego, że niektórzy dostają prace, w różnych firmach dzisiaj, jak nikt im nie zagwarantuje, stałej pracy i, wypłacania pensji w terminach i w ogóle?
I jakoś rząd na to żadnej rady nie ma, na takie "zjawisko", a tak się dzieje.
No i do tego, praca za najniższą pensje. Oczywiście, w zapowiedziach rządu PiS, będzie ona podnoszona, nawet do 4,000 zł. ale i też będą wyższe koszty pracy, jak i wyższy podatek i składki, więc, do ręki ludzie pracujący i tak nie otrzymają wiele. A rynek dzisiejszy wszystko zrównoważy, przy takiej DROŻYZNIE, przy takich cenach, gdzie i tak ludzie będą znacznie więcej wydawali, niż to, co zarabiają.
Zresztą tak już jest od lat w Polsce, bo każdy się ceni finansowo i każdy sobie liczy tyle, żeby lepiej na tym wyszedł.

Więc, podniesienie minimalnej pensji do 4.000 zł. wiele nie zmieni, a szkoda.

Ale rząd zawsze będzie to zachwalał, "jakie to wspaniałe", żeby miał poparcie w ludziach, w wyborcach.
Co do tego: wykształcenia, to nie całkiem to tak wygląda fajnie. Bo niektórzy ludzie mają wykształcenie, ale nie mają żadnej specjalizacji w danych kierunkach.
Ktoś ukończył tylko same studia, dostał DYPLOM, ale nie podszedł do specjalizacji, bo to nie jest obowiązkowe, tylko, dla chętnych. Jeżeli ktoś chce zostać: lekarzem, prawnikiem, to muszą być nie tylko studia, ale i, specjalizacja w tych dziedzinach. Bo bez tego nikt by nie mógł wykonywać takich zawodów.
Już nie mówiąc o tym, że niektórzy ludzie nawet nigdy nie wykonywali pracy w swoich kierunkach, zawodach, tylko wykonywali lub wykonują prace w innej branży, bo tak się potoczyło.

Natomiast, zgadzam się z koleżanką Dzika, iż jeżeli ktoś się uczył, włożył w naukę sporo wysiłku i pracy, poświęcał na to czas, to też potem oczekuje, dobrej pracy, za dobre wynagrodzenie.
Ale tu też bywa różnie. Zależy, jaką ktoś ma szkołę, czy to jest dobry, przyszłościowy zawód, czy zwykły kierunek, po którym się wcale dużo nie zarabia?
Wystarczy popatrzeć na URZĘDNIKÓW, w niektórych, państwowych instytucjach, którzy też mieli ukończone studia ( bo musi być wyższa szkoła, żeby pracować w biurze ), a pracują za niskie wynagrodzenia, latami. To też jest najniższa pensja, co jest w ogóle nie adekwatne do wykonywanej pracy w biurach.
Tak jest np. w Ośrodkach Pomocy Społecznej, w Starostwach Powiatowych, gdzie, urzędnicy w tych INSTYTUCJACH, robiąc coś dobrego dla innych ludzi, dla społeczeństwa, pomagając im, mają tak śmieszne wynagrodzenia za prace, od lat.

A dlaczego tak jest?

Bo to są stanowiska państwowe i, pensje są budżetowe. Rząd oszczędza na takich pracownikach, a sam siebie finansuje z potężnych pieniędzy, dlatego brakuje po prostu na lepsze pensje dla pracowników urzędniczych. Skoro w Polsce powstaje aż tyle partii politycznych i ludzie się tam pchają do: kasy i przywilejów, a jedna taka, partia bardzo dużo kosztuje w utrzymaniu, to też zaczyna brakować środków dla zwykłych pracowników, w instytucjach.

Za dużo po prostu sobie biorą politycy w rządzie, dlatego jest, jak jest.
Odpowiedz
#8
Tak, w czasach PRL-u w Polsce była praca i nawet był: nakaz pracy, jako, obowiązek każdego obywatela. Ci, którzy nie chcieli pracować, byli przez WŁADZĘ postrzegani, jako: lenie, nic nie robiący dobrego dla Polski.
Taki był ustrój, który wprowadził Stalin we wszystkich krajach komunistycznych. A jak się te czasy skończyli, nastała: wolność, to już nikogo nie interesowało, czy ktoś pracuje, czy ktoś nie pracuje. Nikt już się tym nie przejmował. Dziś, jak ktoś nie ma pracy, z jakichś przyczyn, to jest problem tej osoby i nikt się tym nie martwi. Mamy za dużo wolności i swobody.
W czasach komunistycznych tego nie było.
Tylko nie każdy, kto nie ma pracy, jest leniwy i nie ma chęci do pracy. Można nie pracować w wyniku różnych problemów i, przeszkód.
Są ludzie, którzy nie mają stałej pracy, ale pracują dorywczo tam, gdzie mogą, gdzie ktoś im prace daje i to też się liczy. Liczą się i do takiej pracy chęci.
A że pracy jest tylko na krótki czas, to trudno. Ja się cieszyłem nawet, jak dostałem gdzieś prace tylko na jakiś czas i, okresowo. Z każdej złotówki się cieszyłem, jaką zarobiłem. To mnie przynajmniej nauczyło, szacunku do pieniędzy, żeby nawet jedną złotówkę szanować, mimo ze to jest tylko marna, jedna moneta, za którą się nic nie kupi.
Ale na 1 zł. też trzeba zarobić, bo na ulicy nie leży. Ja zawsze szanowałem każde pieniądze i nigdy nie miałem ich za wiele. Zawsze żyłem skromnie i biednie i nigdy nie było mnie stać na: luksusy.
Pieniądze są ważne, ale nie załatwiają wszystkiego. Za pieniądze nie kupi się wszystkiego. Praca głównie jest ludziom potrzebna do tego, aby było za co żyć.
Tylko nieliczni się rodzą w bogatych rodzinach i tam dostają wszystko za darmo, pod nos. Ja nigdy nie miałem takiego szczęścia. Ojciec i matka niczego mi nigdy nie dali. Nawet się mną do teraz nie interesują.

I ja nie pochodzę z dobrego, normalnego domu. Ja sam się musiałem martwić o siebie i teraz też tak jest.
Odpowiedz
#9
Cytat:Dawniej było w Polsce tak, zarówno w czasach PRL-u, jak i jeszcze w latach 90-tych, że można było ukończyć tylko szkołę średnią, jakieś TECHNIKUM, z bardzo dobrym zawodem ( to były kiedyś bardzo popularne szkoły, z wieloma, dobrymi zawodami ) i otrzymywało się dobrą prace.

Teraz, żeby mieć dobrą pracę wystarczy skończyć zawodówkę oraz zrobić kilka najpopularniejszych kursów np. operator wózka widłowego, operator koparko -spycharki, spawacz aluminium itd.


Cytat:Kiedyś, studia, wyższa szkoła nie była popularna, a studiowali ci, co chcieli. Tyle że w tamtym okresie, szczególnie, w czasach KOMUNIZMU pracy było wszędzie dużo, bo było wszystko państwowe. Były dobre zarobki, inna gospodarka i inne ceny.
Ta akurat. Studiowali tylko ci, którym pozwoliła KCPZPR, a że KCPZPR uważała, że najlepszymi studentami będą chłopo-robotnicy to głównie oni dostawali indeksy.  Komuchy wiedzieli, że chłopo-robotnik nie ma zbyt wygórowanych potrzeb, nie interesuje go myślenie oraz walka o wolność, a więc tzw. elity werbowane były właśnie z tychże grup. No i teraz mamy magistrów typu Szydło, Suski, Brudziński, Macierewicz itp. - z nich wieś oraz ideały czysto komunistyczne nigdy nie "wyparowały". Temat na dłuższą dyskusję



Cytat:Dzisiaj jest niemal modne: niewypłacanie ludziom za prace albo części z wynagrodzeń, albo całych wynagrodzeń.
Nie słyszałeś o sądach pracy albo o inspekcji pracy?  Wystarczy jedno pismo do PIP i w przeciągu 14 dni w danym zakładzie pracy pojawi się komisja, która zbada warunki pracy włącznie z przestrzeganiem BHP.
Odpowiedz
#10
DziedzicPruski napisał(a):
Cytat:Dawniej było w Polsce tak, zarówno w czasach PRL-u, jak i jeszcze w latach 90-tych, że można było ukończyć tylko szkołę średnią, jakieś TECHNIKUM, z bardzo dobrym zawodem ( to były kiedyś bardzo popularne szkoły, z wieloma, dobrymi zawodami ) i otrzymywało się dobrą prace.

Teraz, żeby mieć dobrą pracę wystarczy skończyć zawodówkę oraz zrobić kilka najpopularniejszych kursów np. operator wózka widłowego, operator koparko -spycharki, spawacz aluminium itd.


Cytat:Kiedyś, studia, wyższa szkoła nie była popularna, a studiowali ci, co chcieli. Tyle że w tamtym okresie, szczególnie, w czasach KOMUNIZMU pracy było wszędzie dużo, bo było wszystko państwowe. Były dobre zarobki, inna gospodarka i inne ceny.
Ta akurat. Studiowali tylko ci, którym pozwoliła KCPZPR, a że KCPZPR uważała, że najlepszymi studentami będą chłopo-robotnicy to głównie oni dostawali indeksy.  Komuchy wiedzieli, że chłopo-robotnik nie ma zbyt wygórowanych potrzeb, nie interesuje go myślenie oraz walka o wolność, a więc tzw. elity werbowane były właśnie z tychże grup. No i teraz mamy magistrów typu Szydło, Suski, Brudziński, Macierewicz itp. - z nich wieś oraz ideały czysto komunistyczne nigdy nie "wyparowały". Temat na dłuższą dyskusję



Cytat:Dzisiaj jest niemal modne: niewypłacanie ludziom za prace albo części z wynagrodzeń, albo całych wynagrodzeń.
Nie słyszałeś o sądach pracy albo o inspekcji pracy?  Wystarczy jedno pismo do PIP i w przeciągu 14 dni w danym zakładzie pracy pojawi się komisja, która zbada warunki pracy włącznie z przestrzeganiem BHP.
Tak, tylko to zależy, co ukończysz w szkole. Ja np. mam zawód, który mi się nie podoba i nie pracowałem nigdy w tym zawodzie.
Szkoły zawodowe, to kiedyś w Polsce były popularne i było w czym wybierać, jeżeli chodzi o zawody, kierunki. Teraz, nie ma już wielu szkół zawodowych i nawet TECHIKÓW.
Nie każdy zawód daje, dobrą prace, za dobre wynagrodzenia. Chodzi też o realia, jakie teraz są. Na rynku, większość firm, to firmy prywatne, spółki prywatne, a państwowe to już są właściwie tylko instytucje, w których pracują urzędnicy, i to też za najniższą pensje.
Nawet, pracując w Służbie Więziennej, na stanowisku państwowym, wcale nie ma tam dobrych pensji, z tego co wiem, a praca ciężka i uderza tam na psychikę.
No a pracując u tzw. "prywaciarza", to zależy do kogo trafisz. Nie ma gwarancji, że tam się zatrudnisz na stałe. Jeden Ciebie zatrudni na normalną umowę o prace, a drugi tylko, dorywczo i, jak będzie nieuczciwy, to nie będzie Tobie wypłacał za prace pieniędzy.

No i jeżeli o tym mowa...

Tak, są SĄDY PRACY, tylko też trzeba udowodnić, że jakiś pracodawca nie wypłacał Ci pieniędzy z wypłaty. Jak pracowałbyś bez żadnej umowy, tylko, dorywczo, nie ma na to żadnego dokumentu, to jest trudno udowodnić przed sądem pracy, że gość nie wypłacał Ci pieniędzy, bo on też tego by się wypierał i powiedziałby, że "on normalnie Ci wypłacał, a to Ty coś kręcisz... ". I praktycznie, należna Tobie kasa nie do odzyskania.
Ale oczywiście, pracując na "normalnej umowie", pracownik ma zabezpieczenie i wtedy raczej, pracownik wygrałby taką sprawę z pracodawcą i wszystkie pieniądze, co do złotówki musiałby pracownikowi zwrócić, bo tak by postanowił sąd pracy. Tylko wiesz, ja np. jeżeli miałbym taką sytuacje, że musiałbym aż sprawę zgłosić do sądu pracy, bo nie mogłem się doprosić od pracodawcy własnych pieniędzy, np. za pół roku pracy, to, nawet odzyskując całość pieniędzy z wypłaty, po postanowieniu sądu, już wolałbym dłużej nie pracować i nie widywać takiego pracodawcy w firmie.
Czułbym się niezręcznie, po takiej, nieprzyjemnej sytuacji, i to może dotyczyć prawie każdego, poszkodowanego pracownika.

A atmosfera w miejscach pracy jest bardzo ważna.

Także, to nie są łatwe sprawy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości